Po zakończeniu II wojny światowej Polska znalazła się między Moskwą a Paryżem, między sylwetkami Zachodu a wzorami Wschodu, między powojenną rzeczywistością a nowymi systemami, konformizmem a buntem, biedą a marzeniami. Więcej o ówczesnej modzie, jej odrodzeniu i transformacji można przeczytać na stronie poznanka.eu.
Być albo nie być modzie?
Kiedy poznańskie kobiety zaczęły wracać do miasta, zobaczyły go innym niż przed wojną. I one same były inne. Kobiety nosiły proste stroje, często łatane, i grube wełniane pończochy. Włosy owijały w turbany, by chronić je przed kurzem. Cały dobytek rodziny mieścił się w jednej walizce, a nowe ubrania były zbyt drogie.
W 1945 roku trudno było nawet myśleć o powrocie mody. Polska leżała w gruzach i wydawało się, że nie ma miejsca ani możliwości na dbanie o urodę. Ówczesne polskie gazety pisały nawet, że nikt nie wygląda pięknie i że nie warto poświęcać wiele czasu na modę, gdy jest tyle ważnych rzeczy do zrobienia przy odbudowie miast.
Dyskurs ten jednak szybko uległ zmianie. Magazyny zaczęły zawierać sekcje poświęcone modzie, a gazety zaczęły publikować nagłówki o tym, że kobiety powinny być piękne. Dziennikarze twierdzili, że dzięki temu świat szybciej powróci do równowagi i wszyscy będą szczęśliwsi.
Równowagę udało się odnaleźć dzięki potrzebom mody i dbałości kobiet o siebie. Poznań, podobnie jak inne miasta, zaczął się odradzać. Rozkwitły targowiska, a wśród zniszczonych budynków zaczęły pojawiać się reklamy manicure i pedicure. Swoją działalność zaczęły wznawiać przedwojenne domy mody, sklepy odzieżowe, krawcowe i krawcy.
Wiosną 1947 roku Christian Dior zorganizował pierwszy pokaz mody w Paryżu. Później podobne wydarzenia zaczęły odbywać się w Polsce. Pokazom mody często towarzyszyły akcje charytatywne, takie jak zbiórki pieniędzy dla sierot.
Moda wokół nas

Czas powojennej odbudowy Polski był czasem biedy. Aby tworzyć modę, ludzie często musieli szukać inspiracji w swojej dotychczasowej garderobie. Poznanianki wykorzystywały więc do szycia ubrań zasłony, obrusy i koce, a także przerabiały stare ubrania.
Męska garderoba również była źródłem inspiracji. Mężczyźni dołączyli do frontu, wielu z nich nie wróciło, ale zostawili po sobie pełne szafy ubrań. Kobiety zaczęły wykorzystywać znalezione materiały do szycia nowych płaszczy i sukienek. W tym czasie modne stały się czarne ubrania wykonane ze starych męskich smokingów.
Moda opierała się również na wykorzystaniu materiałów wojennych:
- mieszkanki Poznania przerabiały spadochrony na bluzki i sukienki;
- wśród kobiet i mężczyzn popularny stał się styl militarny z kolorami khaki, marynarkami z epoletami, zielonymi wojskowymi swetrami i wełnianymi krawatami;
- popularne stały się torby wojskowe i garnitury w stylu wojskowym, a nawet przetworzone płaszcze wojskowe.
Jeśli chodzi o sukienki, modne stały się bufiaste spódnice, wąska talia i dopasowane rękawy. miłośnicy mody starali się odtworzyć przedwojenną elegancję w swoich strojach, więc wiele sukienek wieczorowych przypominało styl lat trzydziestych.
Kobiety wybierały praktyczne ubrania do codziennego noszenia i szyły sukienki z wiskozy. Materiał ten był dość przystępny cenowo i jaskrawy, dzięki czemu przez krótki czas na polskich ulicach było kolorowo i optymistycznie.
Wkrótce jednak władzę nad modą przejął komunizm, twierdząc, że powinna ona wyrażać ducha socrealizmu. Od tego momentu ubrania miały stać się skromne i bezpłciowe. Kobiece sylwetki stały się bardziej męskie, bluzki zapinano pod szyję, a zamiast eleganckich kapeluszy noszono berety.
Komunizm i burżuazyjna moda

Zmiany w modzie rozpoczęły się od trzyletniego planu odbudowy gospodarczej Polski. Był on realizowany pod hasłami poprawy poziomu życia robotników. W praktyce chodziło jednak o nacjonalizację wszelkich form własności prywatnej. Reformy te dotyczyły głównie dużych przedsiębiorstw, podczas gdy prywatni krawcy zachowali swoją pracę i nadal rozwijali przemysł modowy.
Pierwsze powojenne pokolenie w Polsce marzyło o jasnym i szczęśliwym życiu. W latach 1950-tych pojawiły się pierwsze kontrkultury młodzieżowe w komunistycznej Polsce, znane jako beatnicy. Uwielbiali wszystko, co wydawało się amerykańskie i kojarzyło się z jazzem, nosili oversizowe płaszcze, przycięte spodnie, buty na platformie, czapki z daszkiem, kolorowe krawaty w jaskrawe wzory i skarpetki w paski.
Dziewczyny lubiły modę amerykańskich nastolatek, czyli spódnice, obcisłe swetry i kolorowe bluzki. Popularne były również okulary przeciwsłoneczne i ciemny makijaż oczu.
Komunistyczna prasa nadal pisała, że burżuazyjna moda była niewygodna, niemoralna i chciała kontrolować tych, którzy ją wybierali. Z kolei modę socjalistyczną opisywano jako wygodną, naturalną, schlebiającą ciału i odpowiadającą potrzebom użytkowników.
Tak więc powojenna Polska nieustannie manewrowała między Paryżem a Moskwą, także w kwestii mody, stylu i ubioru. Powojenna moda wciąż walczyła, najpierw o prawo do istnienia, a potem o tożsamość. W tej długiej podróży budowała siebie, badała własne tradycje, a w końcu zdołała obronić prawo do istnienia.