Kawiarnia · Poznaniu · ⭐ 9.5/10 · 1448 opinii · zaktualizowano: 2026-08-10 17:40:35
Adres: Polna 1, 60-535 Poznań, Polska
Są kawiarnie, które dobrze robią kawę, i są takie, po których scena w mieście wygląda inaczej niż przedtem. Trzecia Kawa należy do tej drugiej kategorii. Otworzyła się na Jeżycach pod koniec drugiej dekady wieku, założona przez parę, która wróciła do Poznania po kilku latach pracy na Wyspach, i w krótkim czasie przesunęła poprzeczkę: przelewy zrobione porządnie, palarnie, których w Polsce wcześniej się nie widywało, i sala, w której o wolny stolik trzeba powalczyć. Nazwa jest żartem z klasyfikacji trzeciej fali, ale sama kawiarnia traktuje tę falę zupełnie serio.
Wyróżniki
- Model wielopalarniany — ziarno nie pochodzi z jednego źródła; kawa jest zaparzana z różnych palarni polskich i europejskich, a skład się zmienia, więc dwie wizyty w odstępie miesiąca to dwie różne karty.
- Przelew jako pełnoprawna pozycja — metody alternatywne są tu podstawą oferty, a nie dopiskiem na dole karty dla wtajemniczonych.
- Kuchnia prowadzona przez człowieka z gwiazdkowych restauracji — jeden z założycieli gotował w lokalach z gwiazdkami, i po śniadaniach to widać.
- Ziarno do domu — można kupić opakowanie na wynos, co przy rotacyjnym doborze palarni jest realnym sposobem poznania kilku profili bez wyjazdu z miasta.
- Wydarzenia wokół kawy — degustacje i spotkania organizowane w kawiarni zbudowały wokół niej środowisko, a nie tylko klientelę.
- Jeżyce, nie ścisłe centrum — dzielnica z własnym życiem, targiem i kamienicami, dziesięć minut od śródmieścia i o klasę spokojniejsza.
Co w filiżance
To jest kawiarnia zbudowana wokół ziarna i tego nie da się przeoczyć. Trzecia Kawa nie pali sama — i to jest decyzja, nie brak. Model multiroastera oznacza, że lokal kupuje od różnych palarni, polskich i europejskich, i wymienia je w rotacji. W praktyce dzieje się coś, czego kawiarnia z jedną stałą palarnią nie może zaoferować: przez jedną ladę przewija się w ciągu roku kilkanaście stylów wypału, od jasnych nordyckich profili po bardziej klasyczne europejskie. Kiedy lokal się otwierał, część tych nazw w Polsce po prostu nie była dostępna — i to jest konkretny wkład tego miejsca w poznańską scenę.
Druga rzecz to nacisk na parzenie przelewowe. W większości polskich kawiarni filtr jest pozycją grzecznościową: bywa, ale zamawia go co dziesiąty gość. Tutaj przelew jest tym, po co się przychodzi, i tak jest obsługiwany — z wyborem ziarna, z rozmową o tym, co dziś stoi w młynku, i bez pobłażania dla gościa, który pyta. Espresso i napoje mleczne oczywiście są, ale to nie one definiują tę ladę.
Trzecia rzecz, praktyczna: ziarno można kupić w opakowaniu i zabrać. Przy tak zmiennym doborze palarni to nie jest gadżet przy kasie, tylko sensowna ścieżka — pijesz na miejscu, dopytujesz, wychodzisz z paczką i parzysz to samo w domu. Dla kogoś, kto dopiero wchodzi w specialty, jeden taki wieczór robi więcej niż dziesięć artykułów.
Kto za tym stoi
Za kawiarnią stoi para, Marysia i Paweł, która wróciła do Poznania po kilku latach pracy w Wielkiej Brytanii. Ona zdobywała doświadczenie po brytyjskiej stronie kawy, on gotował w restauracjach z gwiazdkami. Działalność zarejestrowana jest na nazwisko Pawła Bednarka. To rzadkie połączenie kompetencji jak na kawiarnię: zwykle jedna strona lady jest mocna, a druga dociągana. Tutaj obie mają zaplecze.
Ten dwugłos wyjaśnia, dlaczego lokal nie wygląda jak typowy bar specialty, w którym jedzenie jest dodatkiem do kawy. Śniadania i wypieki są tu robione z myślą o smaku, a nie o zapełnieniu gabloty, a jednocześnie ziarno nie zostało uproszczone pod masowego gościa. Efekt opisywany jest w poznańskich przewodnikach niezmiennie tak samo: wiecznie pełna sala i walka o wolny stolik.
Warto też odnotować to, czego założyciele nie robią. Nie zbudowali wokół siebie kultu, nie opowiadają historii o misji, nie sprzedają manifestu. Cała komunikacja lokalu jest o tym, co dziś stoi w młynku i co wyszło z pieca — i przy tak mocnym CV to sam w sobie jest wybór.
Pod jaki scenariusz wizyty
Praca na laptopie — miejsce jest do tego przygotowane: Wi-Fi działa i lokal nie udaje, że gości z komputerem nie ma. Jest jednak jedno duże „ale”: sala bywa pełna, a walka o stolik to nie przenośnia, tylko powtarzalna obserwacja gości. Rozsądna strategia to przyjść wcześnie i traktować to jako sesję dwugodzinną, nie jako całodniowe biuro. W szczycie zajmowanie czteroosobowego stolika pod laptopa jest tu po prostu nieuprzejme.
Rozmowa we dwoje — bardzo dobry scenariusz przy niskim obłożeniu i trudniejszy w szczycie, bo sala jest kameralna i gwar sąsiednich stolików niesie się po całym pomieszczeniu. Jeśli zależy ci na spokojnej rozmowie, celuj w porę poza pikiem śniadaniowym i weekendowym.
Wizyta „po kawę, nie po miejsce” — tu Trzecia Kawa jest w mieście w ścisłej czołówce. Jeśli chcesz wypić dobry przelew, zapytać o pochodzenie ziarna i wyjść z paczką, to jest adres pierwszego wyboru na Jeżycach.
Na wynos — działa i ma sens, bo dzielnica jest spacerowa: targ, kamienice, zieleń w kilka minut. To jeden z niewielu adresów specialty, gdzie kubek do ręki nie jest kompromisem.
Z psem — lokal jest opisywany jako przyjazny zwierzętom, co przy dzielnicowej lokalizacji i porannych spacerach ma realne znaczenie.
W pojedynkę — dobry wybór, zwłaszcza przy ladzie i o spokojniejszej porze; obsługa jest przyzwyczajona do gości, którzy chcą pogadać o kawie, a nie tylko odebrać kubek.
Przestrzeń i atmosfera
Wnętrze jest ciepłe i przytulne: dużo drewna, dużo roślin, skala kameralna. To nie jest przestronny bar z betonową posadzką, w którym dźwięk się rozprasza — raczej jedna niewielka sala, w której czuć obecność innych ludzi. Dla większości gości to zaleta, bo takie miejsca żyją; dla kogoś, kto przyszedł na skupioną pracę w piątkowe południe, to bywa problem.
Charakterystyczna dla tego adresu jest gęstość obłożenia. Poznańskie przewodniki od lat powtarzają, że sala jest wiecznie pełna, a o stolik trzeba powalczyć — i to jest najważniejsza informacja praktyczna o tym miejscu. Nie chodzi o to, że jest ciasno; chodzi o to, że jest popularne i że popularność ma tu bardzo namacalne konsekwencje.
Lokal jest opisywany jako przyjazny zwierzętom i mający pozycje wegańskie w karcie, co razem z dzielnicowym charakterem Jeżyc daje profil sąsiedzki: sporo stałych gości, sporo osób, które wpadają regularnie, mniej ruchu turystycznego niż w kawiarniach przy starówce.
Co do kawy
Kuchnia jest tu prawdziwa, nie ozdobna. Rano wychodzą śniadania — omlety, ciepłe kanapki na bułce, rzeczy przygotowywane na miejscu — a nie tylko rozgrzana bułka z gabloty. To bezpośrednia konsekwencja tego, kto stoi za tą częścią lokalu: doświadczenie z kuchni fine dining widać nie w wymyślności, tylko w tym, że proste rzeczy są zrobione poprawnie.
Druga część to wypieki. Karta słodka zmienia się sezonowo i jest jednym z powodów, dla których lokal ma opinię miejsca, gdzie warto przyjść na śniadanie, a nie tylko na kubek. Nie będziemy jej wyliczać, bo to za tydzień może być zupełnie inna lista — istotne jest to, że pozycje się zmieniają wraz z sezonem, co jest dobrym znakiem.
W kartach dostawy pojawia się też powiązany z lokalem projekt piekarski o osobnej nazwie, co sugeruje, że wypiekowa część działalności rozrosła się poza jedną salę. Szczegółów tego rozwiązania zespół publicznie nie opisuje, więc zostawiamy to jako obserwację, nie jako fakt o strukturze firmy.
Kiedy przychodzić
Reguła jest tu prosta i wynika z popularności: im wcześniej, tym lepiej. Poranki w dni powszednie to jedyny czas, w którym sala oddycha i można spokojnie zająć stolik, zamówić przelew i porozmawiać z osobą przy ladzie bez poczucia, że blokujesz kolejkę.
Weekendowe śniadanie to przeciwny biegun. To najbardziej oblegana pora tygodnia i realnie trzeba liczyć się z czekaniem na miejsce. Jeśli koniecznie chcesz przyjść w weekend, przychodź na samym początku dnia albo dużo później, gdy fala śniadaniowa opadnie.
Sezonowo Jeżyce są przyjemne przez cały rok, ale wiosną i wczesną jesienią dzielnica wygląda najlepiej i spacer po kawie ma sens sam w sobie. Zimą to raczej adres na „wejść, usiąść, zostać”, więc tym bardziej warto wybrać porę poza szczytem.
Jak dojechać
Jesteśmy na Jeżycach — dzielnicy tuż na zachód od śródmieścia, z własnym targiem, gęstą zabudową kamienic i dobrą siatką tramwajową. To dziesięć minut od centrum, ale klimat jest zupełnie inny: mniej turystów, więcej sąsiedztwa.
Komunikacja: dzielnicę obsługuje kilka linii tramwajowych biegnących główną osią Jeżyc, a najbliższym dużym węzłem przesiadkowym w stronę centrum jest Kaponiera. Od dworca głównego to krótki przejazd albo dwadzieścia minut spaceru; ze Starego Rynku wygodniej tramwajem. Metra w Poznaniu nie ma, więc tramwaj i rower miejski są tu podstawą.
Samochodem: Jeżyce to gęsta zabudowa kamieniczna i strefa parkowania, więc miejsce pod adresem to loteria. Rowerem albo tramwajem dojedziesz szybciej i bez nerwów, a sama dzielnica jest wygodna do chodzenia pieszo.
Warto wiedzieć
Kilka rzeczy, które warto mieć w głowie przed wizytą.
- Stolik to nie pewnik — najczęściej powtarzana uwaga o tym miejscu: sala bywa pełna i o miejsce trzeba powalczyć. Przyjście wcześnie rozwiązuje problem w całości.
- Karta ziaren się zmienia — jeśli zasmakowała ci konkretna kawa, kup paczkę od razu; za dwa tygodnie w młynku może stać coś zupełnie innego.
- Przelew ma pierwszeństwo — to miejsce dla kogoś, kto chce spróbować kawy bez mleka; jeśli szukasz wyłącznie słodkich napojów mlecznych, nie wykorzystasz tu połowy potencjału.
- Wi-Fi jest, ale etykieta obowiązuje — praca na laptopie jest akceptowana, blokowanie dużego stolika w szczycie już nie.
- Przyjazne zwierzętom, z opcjami wegańskimi — dwie rzeczy, o które w kawiarniach pyta się najczęściej, i obie są tu rozwiązane na tak.
Pytania i odpowiedzi
Czy Trzecia Kawa pali własne ziarno?
Nie. To świadomy model wielopalarniany: lokal kupuje od różnych palarni z Polski i Europy i wymienia je w rotacji, dzięki czemu przez jedną ladę przewija się wiele stylów wypału.
Czy to dobre miejsce na kawę przelewową?
Tak, i to jest tutaj główny powód wizyty. Metody alternatywne są podstawą oferty, a nie dodatkiem, i to właśnie na tym polu kawiarnia zbudowała swoją pozycję w mieście.
Czy mogę kupić ziarno na wynos?
Tak, sprzedaż paczek jest częścią oferty. Przy rotacyjnym doborze palarni to najwygodniejszy sposób, by spróbować kilku profili w domu.
Da się tu popracować z laptopem?
Wi-Fi jest i praca jest akceptowana, ale sala bywa pełna. Realistycznie planuj krótszą sesję i przyjdź poza szczytem, zwłaszcza jeśli potrzebujesz większego stolika.
Czy można przyjść z psem?
Lokal jest opisywany jako przyjazny zwierzętom, co przy dzielnicowej lokalizacji na Jeżycach ma praktyczne znaczenie.
Czy jest coś do jedzenia poza ciastem?
Tak, kuchnia robi śniadania na miejscu, a jedna z osób prowadzących lokal ma za sobą pracę w restauracjach z gwiazdkami. To wyraźnie więcej niż standardowa gablota kawiarniana.
Czy są opcje wegańskie?
Tak, pozycje wegańskie są w karcie obecne.
Kiedy jest tu najspokojniej?
Rano w dni powszednie. Weekendowa pora śniadaniowa to najbardziej oblegany moment tygodnia.
Jak daleko to od centrum?
Jeżyce sąsiadują ze śródmieściem — to kilkanaście minut tramwajem lub spacer w granicach dwudziestu minut od dworca głównego.
Godziny otwarcia
| Dzień | Godziny |
|---|---|
| poniedziałek | 08:00–20:00 |
| wtorek | 08:00–20:00 |
| środa | 08:00–20:00 |
| czwartek | 08:00–20:00 |
| piątek | 08:00–20:00 |
| sobota | 08:00–20:00 |
| niedziela | 08:00–20:00 |
Zdjęcia





Opinie gości
Ostatnia aktualizacja opinii: 2026-08-10 17:40:35
Dane są aktualizowane co miesiąc. Źródła: poznanka.eu oraz redakcyjny dobór na podstawie opinii.
Одна з найкращих кавʼярень в місті з крафтовою кавою і десертами
Дуже затишна кафешка зі смачною їжею. Брала чизбургер із меню "сніданки" наїлась так, що майже лопнула, порція велика і можна брати на обід. Також є невеликий вибір десертів, взяла брауні з вишнею і не пошкодувала. Ціни…
смачна кава та фісташковий сирник, цікавий інтер'єр.
Робота персоналу це +++
Місце в якому дійсно навіть смак кави особливий
Не шаблонний і затертий Starbucks. Тому варто спробувати
Їжа теж дуже смачна.
Час подачі швидкий.
До того ж дуже прикольний дизайн закладу!
Рекомендую
На жаль не було соєвого молока, або хоча б кокосового, брала на вівсяному а воно такий приторний смак дає( тому не можу оцінити каву як слід, також ще сироп карамельний додавала, але якось не відчувала його, – щодо цього…