Historia legendarnej polskiej lekkoatletki, Ewy Kłobukowskiej

Ewa Kłobukowska to kobieta, która osiągnęła znakomite wyniki w lekkiej atletyce. Jej długa i wyboista droga od lokalnej sportsmenki do znanej na całym świecie biegaczki na krótkich dystansach naprawdę inspiruje. Dzięki swojej niezwykłej szybkości i zwinności dominowała na bieżni w latach 60. i 70. XX wieku. Jej historia to nie tylko opowieść o sukcesach, ale także o sile i determinacji w pokonywaniu przeszkód zarówno w życiu osobistym, jak i w sporcie, jak pisze poznanka.eu.

Dzieciństwo i młodość

Przyszła sportsmenka urodziła się 1 października 1946 roku. Od najmłodszych lat rodzice wpajali jej pewne zasady. Mała Ewa wiedziała, że w życiu najważniejsza jest praca. Po ukończeniu szkoły została studentką Technikum Reginy Morawskiej i dołączyła do warszawskiego klubu lekkoatletycznego Skra pod okiem trenera Józefa Iwaniuka. Bardzo szybko okazało się, że Ewa ma talent do biegania, więc rozpoczęła treningi pod kierownictwem młodego trenera Andrzeja Piotrowskiego. W drużynie były już wtedy światowej sławy płotkarki: Teresa Ciepły, Maria Piotrowska, Barbara Sobotta i inne.

Jedną z koleżanek Ewy Kłobukowskiej była Irena Kirszenstein (później znana jako Szewińska). Będąc rówieśniczkami, biegaczki stworzyły duet, który w kolejnych latach dążył do coraz lepszych wyników. Pierwsze spotkanie obu kobiet miało miejsce na obozie w Grudziądzu w 1962 roku. Początkowo Kłobukowska widziała w starszej od siebie o kilka miesięcy koleżance wzór do naśladowania, ale wkrótce musiała rywalizować z nią jak równa z równą.

Już w 1963 roku, zaledwie po roku treningów, Ewa zaczęła biegać na bardzo wysokim poziomie, udowadniając, że należy do krajowej elity. Nagle ona i Kirszenstein stały się poważnymi kandydatkami do kadry olimpijskiej. Jednak poziom sprintu w Polsce był wtedy bardzo wysoki, więc aby wziąć udział w igrzyskach w Tokio w 1964 roku, trzeba było być w szczytowej formie.

Rozwój kariery sportowej

Sezon 1964 roku okazał się przełomowy w karierze Ewy Kłobukowskiej. Jednym z jej największych atutów, który dawał jej przewagę nad rywalkami, był świetny start. Dlatego właśnie jej mocną stroną był bieg na 100 metrów. Ewa była niesamowicie dynamiczna, ale brakowało jej wytrzymałości. W rezultacie jej wyniki na 200 metrów były mniej spektakularne. W pewnym sensie uzupełniało to jej rywalizację z Ireną Kirszenstein, która czuła się pewniej na dłuższych dystansach.

Podczas przygotowań do igrzysk olimpijskich wybór składu sztafety był niezwykle trudnym zadaniem dla trenerów. W tamtym czasie bardzo dobrze biegało 6-7 polskich zawodniczek. Kłobukowska nie zaczęła roku zbyt pomyślnie z powodu wcześniejszej kontuzji. Trener Piotrowski nie był pewien, czy młoda lekkoatletka utrzyma formę. Podczas Memoriału Janusza Kusocińskiego została włączona do drugiej drużyny sztafety, ale jej fenomenalny bieg na ostatniej prostej potwierdził jej gotowość na igrzyska. Co więcej, na początku września w Budapeszcie pobiła rekord Polski na 100 metrów z czasem 11,3 sekundy.

Ostateczne potwierdzenie świetnej formy Kłobukowskiej, podobnie jak innych biegaczek z kadry narodowej, przyszło 13 września 1964 roku w Łodzi. Polska sztafeta, w skład której wchodziła Ewa, uzyskała czas 44,2 sekundy, o 0,1 sekundy szybszy od ówczesnego rekordu świata ustanowionego przez Amerykanki. W ten sposób Polki pojechały na igrzyska olimpijskie jako rekordzistki świata.

Wyjazd do Tokio i podbój światowego podium

Wyjazd do Tokio dla 18-letniej Ewy, która zaledwie dwa lata wcześniej zaczęła trenować profesjonalnie, był bardzo ważnym wydarzeniem. W japońskiej stolicy Ewa wzięła udział w biegu indywidualnym na 100 metrów i sztafecie 4 × 100 metrów. Przed wyjazdem wystąpiła już w Europejskich Igrzyskach Juniorów w 1964 roku, które odbyły się na Stadionie Dziesięciolecia w Warszawie. Wtedy Kłobukowska wygrała 100-metrowy bieg z czasem 11,6 sekundy.

W Tokio kobiecy sprint na 100 metrów składał się z 4 etapów: biegu eliminacyjnego, ćwierćfinału, półfinału i finału. Polska zawodniczka znakomicie przeszła przez eliminacje i ćwierćfinały, wygrywając oba z wynikiem 11,4 sekundy. W półfinale musiała ustąpić Amerykance, ale ponownie uzyskując czas 11,4 sekundy, zapewniła sobie miejsce w finale.

Finał miał być popisem Amerykanek. Miały duże szanse na zajęcie całego podium, jednak te plany pokrzyżowała młoda Polka. Ewa z pierwszego toru pewnie wystartowała i objęła prowadzenie. Amerykanki nabierały prędkości w miarę biegu. Ostra walka o medale doprowadziła do tego, że biegaczki, które zajęły 2. i 3. miejsce, uzyskały ten sam oficjalny czas 11,6 sekundy.

W finale Kłobukowska przekroczyła linię mety z pełną prędkością, cementując sukces sztafety i uzyskując fenomenalny czas 43,6 sekundy. Nagrodą za idealny występ na igrzyskach dla Kłobukowskiej było mieszkanie w Warszawie. Ponadto Ewa natychmiast została uznana za gwiazdę polskiego sportu. Wraz z Ireną Kirszenstein zostały nazwane „Duetem K-K”, który w kolejnych latach miał dominować na światowych arenach. Ich siłę najlepiej zademonstrował bieg z 9 lipca 1965 roku, który odbył się w Pradze.

Finał biegu na 100 metrów odbył się wieczorem. Wśród 6 uczestniczek były Ewa i Irena. To one okazały się najlepszymi zawodniczkami. Bieg przebiegał podobnie do wielu ich pojedynków na 100 metrów. Walka była zacięta, ponieważ zawodniczki biegnące na sąsiednich torach przekroczyły metę jednocześnie. Po naradzie sędziów zwycięstwo przyznano Kłobukowskiej, a obie pokonały dystans w 11,1 sekundy, dzięki czemu to Ewa została rekordzistką świata.

W kolejnym sezonie kulminacyjnym momentem były mistrzostwa Europy w Budapeszcie. Na tych zawodach Ewa zdobyła 3 medale, w tym 2 złote. Została mistrzynią Europy w biegu indywidualnym na 100 m i w sztafecie 4 × 100 m. Tytuł wicemistrzyni kontynentu wywalczyła na dystansie 200 metrów, gdzie musiała uznać wyższość Ireny Kirszenstein.

Największy skandal XX wieku

Wydawało się, że marzenia Ewy się spełniły – stała się sławna i odniosła sukces, jednak tak nie było. Wkrótce obiecująca kariera sportsmenki została nagle przerwana. W połowie lat 60. XX wieku Komisja Medyczna MKOl przyjęła kryteria rozróżniania płci na podstawie chromosomów. I choć wcześniej nie było żadnych wątpliwości co do kobiecości Kłobukowskiej, jej fenomenalne wyniki zaczęły budzić podejrzenia, zwłaszcza wśród działaczy z zaprzyjaźnionych krajów bloku wschodniego. Wiedząc, że ich zawodniczki nie mogą pokonać Kłobukowskiej w uczciwej walce, postanowili uciec się do podstępu i za wszelką cenę wyeliminować konkurentkę.

W sezonie 1967 roku Ewa ustanowiła rekord życiowy i rekord Polski w biegu na 200 metrów, łamiąc barierę 23 sekund. Nadal imponowała formą. Jej następnym celem był Puchar Europy, który odbywał się w Kijowie. Niestety, radzieccy i zachodnioniemieccy działacze, zainspirowani obrzydliwymi motywami Maksa Danca, prezesa federacji lekkoatletycznej RFN, nalegali na przeprowadzenie badań ginekologicznych u sportsmenek w celu określenia ich płci.

W ich trakcie zawodniczki nie tylko zostały pozbawione godności, ale też pozbyto się jednej z największych gwiazd. Na podstawie badań genetycznych u Kłobukowskiej rzekomo wykryto kombinację chromosomów XXY. Chociaż była w pełni kobietą, zgodnie z ówczesnymi przepisami takie sportsmenki nie były dopuszczane do zawodów kobiecych. Jednak w tym przypadku chodziło już nie o sport, lecz o politykę. W stolicy Ukrainy komisja, składająca się z ekspertów ZSRR, orzekła, że Ewa nie może już rywalizować z kobietami. Media nazywały Kłobukowską mężczyzną, a polskie władze nie zrobiły nic, by obronić jej imię.

Decyzja o dyskwalifikacji niczego już nie mogła zmienić. W 1969 roku IAAF unieważniła wszystkie rekordy Kłobukowskiej, w tym osiągnięcia polskiej sztafety. W ten sposób brutalnie i bezpodstawnie, została przerwana pięknie rozwijająca się kariera najlepszej wówczas sprinterki na świecie i podjęto próbę wymazania jej osiągnięć z historii sportu.

W latach 90. IAAF zrezygnowała z metody określania płci na podstawie chromosomów, oficjalnie uznając, że była ona błędna i przekreśliła kariery wielu sportsmenek. Jednak Ewa nigdy nie doczekała się oficjalnych przeprosin, stając się ofiarą chyba największego skandalu XX wieku w medycynie sportowej.

Wśród najważniejszych osiągnięć Ewy Kłobukowskiej należy wymienić:

  • Zdobycie brązowego medalu na Igrzyskach Olimpijskich w Tokio w 1964 roku w sztafecie 4 × 100 metrów.
  • Ustanowienie kilku rekordów krajowych w sprincie na 100 i 200 metrów.
  • Złoty i srebrny medal na mistrzostwach Europy.
  • Ewa była pierwszą kobietą, która przebiegła 100 metrów w czasie poniżej 11 sekund w 1965 roku.

Życie po sporcie, osiągnięcia i dziedzictwo

Po wymuszonym zakończeniu kariery sportowej Kłobukowska wyjechała z Polski, zaszła w ciążę i urodziła syna. Przez wiele lat pracowała jako księgowa. Za wybitne osiągnięcia na bieżni w 1998 roku została odznaczona Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2011 roku wręczono jej Krzyż Oficerski Orderu Odrodzenia Polski, a w 2021 roku była sportsmenka została uhonorowana Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. Mimo uznania jej zasług nic nie jest w stanie zwrócić jej utraconych marzeń, sukcesów, pozytywnych emocji i godności.

Ewa pobiła wiele rekordów i zdobyła mnóstwo nagród, w tym medale na mistrzostwach Europy i igrzyskach olimpijskich. Jej oddanie sportowi w połączeniu z naturalnym talentem sprawiło, że została uznana za jedną z najszybszych sprinterek swoich czasów. Dziedzictwo Kłobukowskiej wykracza poza jej sportowe osiągnięcia. Stała się symbolem pracowitości i wytrwałości dla przyszłych pokoleń sportowców, zwłaszcza kobiet. Analizując jej drogę, możemy zyskać wgląd w świat sportów wyczynowych i przeszkody, z którymi często mierzą się sportsmenki.

Wpływ Kłobukowskiej na kobiecą lekkoatletykę sięga daleko poza jej rekordy i medale. Jako pionierka w sporcie utorowała drogę dla przyszłych pokoleń biegaczek. Jej sukces pomógł podważyć społeczne normy dotyczące kobiet w sporcie, pokazując, że mogą rywalizować na równi z mężczyznami i osiągać wspaniałe wyniki. Historia Ewy zainspirowała wiele młodych sportsmenek do dążenia do swoich celów i przełamywania barier na drodze do ich osiągnięcia.

....