Historie poznańskich czarownic: prześladowania i egzekucje

Polowanie na czarownice znane jest od czasów starożytnych, ale osiągnęło swój apogeum w późnym średniowieczu i na początku epoki nowożytnej. Dziesiątki tysięcy niewinnych kobiet, a także mężczyzn w Europie Zachodniej zostały oskarżone o czary, związki ze złymi duchami, rozprzestrzenianie epidemii, susze, powodzie i tym podobne. Aby wyciągnąć zeznania podejrzanych o czary, poddawano ich straszliwym torturom, a następnie palono w ogniu lub topiono w pobliskim zbiorniku wodnym.

Ta haniebna strona średniowiecznej historii nie ominęła miasta Poznania. Nawiasem mówiąc, to Poznań stał się pierwszym polskim miastem, w którym po raz pierwszy odbył się proces i egzekucja czarownicy, pisze poznanka.eu.

Dlaczego o czary oskarżano głównie kobiety?

W XIV — pierwszej połowie XVII wieku w Europie Zachodniej sądy czarownic były dość zwyczajnym zjawiskiem. A pod koniec XV wieku polowanie na czarownice stało się prawdziwą histerią.

Przesadny strach przed złymi duchami, inspirowany kościołem, ignorancja, a często nawet banalna ludzka zazdrość i gniew doprowadziły dziesiątki kobiet do ognia. Można uczciwie powiedzieć, że oskarżono ich o czary i stracono nie tylko kobiety, ale także mężczyzn. A jednak tych ostatnich było mniej. W średniowieczu uważano, że czary uprawiają głównie kobiety.

Wynikało to z ogromnego wpływu Kościoła w średniowiecznej Europie, który postrzegał kobietę jako osobę mniej inteligentną niż mężczyzna, bardziej skłonną do upadku. Kobiety oskarżano o rozpustę, uwodzenie mężczyzn i związki ze złymi duchami.

Uważano, że kobieta-wiedźma może wywołać chorobę, epidemię, a także susze, nieurodzaje, powodzie i tym podobne. Kiedy więc w mieście stawała się jakaś katastrofa, na przykład wybuch choroby zakaźnej, rozpoczęto poszukiwania „kozła ofiarnego”, którym zwykle stawała się kobieta podejrzana o czary.

Jednak w przypadku oskarżenia o czarownice w mieście nie musiała nastąpić epidemia ani jakaś klęska żywiołowa. Wystarczyło być mądrym, znać się na leczeniu ziołami i wyróżniać się między innymi swoim zachowaniem. Lub po prostu stać się ofiarą donosu zazdrosnego, lub zawistnego.

Co ciekawe, głównie o czary oskarżano ludzi z prostaków, którzy zostali pozbawieni protekcji rządzących. Ale bogaci mieszkańcy, mnisi, a nawet duchowni mogli spokojnie angażować się w astrologię i alchemię bez strachu przed egzekucją.

Pierwszy proces nad czarownicą odbył się niedaleko Poznania

Według zachowanych źródeł historycznych pierwsza polska czarownica została stracona w 1511 roku w mieście Chwaliszewo (obecnie jedna z dzielnic Poznania). Niestety niewiele wiadomo o samej kobiecie, której zarzucono czarowanie. Źródła pisane podają, że została oskarżona o zatrucie piwa w wielu miejskich knajpach. Warto zauważyć, że piwo było wówczas bardzo popularnym napojem, jedna osoba mogła wypić około 3 litrów dziennie. O zatrucie mieszkańców Chwaliszewa ówczesny średniowieczny lud zaczął podejrzewać „starą czarownicę”, która zajmowała się leczeniem ziołami.

Według naukowców kobieta mogła nie mieć 30 lat. Faktem jest, że w średniowieczu oczekiwana długość życia była krótsza niż teraz.

Wiadomo, że kobieta została spalona na ognisku w przeddzień Wielkanocy.

Co ciekawe, w połowie 2010 roku artystka z Poznania Ewa Łowżył zaproponowała ustawienie pomnika pierwszej czarownicy straconej w Poznaniu. W ten sposób chciała uhonorować kobiety niewinnie torturowane w średniowieczu.

Inne przypadki egzekucji czarownic

Historii są dobrze znane w innych przypadkach sądów i egzekucji czarownic w Poznaniu. Na przykład w 1544 r.odbył się proces trzech kobiet, które podejrzewano o czary. Dorota Gniećkowa, Agnieszka z Żabikowa i Anna Siecczyna zostały oskarżone o wróżenie i naprowadzanie chorób. Wszyscy trzej zostali spaleni na ognisku. W 1582 roku kobieta o imieniu Anna Chociszewska została skazana na stos. Podczas brutalnych tortur przyznała się do intymnego związku z diabłem. W 1645 roku w Poznaniu została spalona Regina Boroszka, która przyznała się do związków ze złymi duchami.

Należy zauważyć, że ówczesne tortury mające na celu wybicie zeznań były niezwykle okrutne. Były to tortury wrzącą wodą i rozżarzonymi węglami, gorącym olejem. Kobiety były wrzucane do lochów, spragnionych i głodnych, wypuszczano do nich głodne szczury i myszy. Nic więc dziwnego, że kobiety przed strachem przed bólem i śmiercią przyznawały się do czarów i związków z diabłami.

Dodajmy, że historia zna także przypadki egzekucji mężczyzn w Poznaniu. W szczególności w 1722 roku w mieście został stracony Andrzej Bocheński, który przyznał się, że rzekomo sprzedał swoją duszę nieczystemu.

Ile kobiet i mężczyzn w Poznaniu padło ofiarą polowań na czarownice nie wiadomo na pewno. Zakładamy jednak, że liczba może iść na setki, a nawet tysiące.

....