Klementyna Śliwińska, z domu Falkowska, zapisała się w historii Polski jako pierwsza kobieta z Poznania, która zdobyła prawo jazdy, a także jako odważna pionierka polskiej motoryzacji. Urodziła się 6 listopada 1892 roku w niewielkim Śmiglu koło Poznania w rodzinie zamożnego wydawcy i drukarza Leonarda Falkowskiego. Właśnie o tej niesamowitej kobiecie, która wyprzedziła swój czas, piszemy w naszym artykule na poznanka.eu.
Pasja do sportu motorowego

Dzieciństwo Klementyny upłynęło w atmosferze intelektualnego i kulturalnego fermentu, ponieważ jej ojciec wydawał gazety i książki, które kształtowały opinię publiczną Wielkopolski. Od najmłodszych lat wyróżniała się ciekawością i śmiałością, co później zadecydowało o jej drodze w świecie, gdzie samochody były luksusem dla wybranych, a kobieta za kierownicą – prawdziwą sensacją.
Pierwsze kroki Klementyny w świecie motoryzacji związane były z rodzinnym biznesem. Ojciec kupił jeden z pierwszych samochodów w regionie — niemiecki NAG — i zatrudnił szofera Stanisława Nogaczyka, mechanika i kierowcę, który został jej pierwszym nauczycielem. Na tym samym, budzącym respekt „żelaznym koniu” młoda Falkowska opanowywała podstawy prowadzenia pojazdu. W 1913 roku, mając zaledwie 21 lat, Klementyna zdała egzamin na prawo jazdy. Egzamin okazał się dramatyczny: podczas jazdy po poznańskich ulicach zderzyła się z krową, która nagle wbiegła na drogę. Pomimo incydentu, komisja uznała ją za zdatną – tak Klementyna stała się pierwszą kobietą w Wielkopolsce z prawem jazdy. „Wtedy od kobiet nie wymagano znajomości mechaniki, jedynie przepisów ruchu i umiejętności kierowania”, wspominała później. Klementyna jednak na tym nie poprzestała: nauczyła się zmieniać opony, łatać dętki, sprawdzać silnik, a nawet dokręcać śruby, przekształcając swoją pasję w praktyczną biegłość.
Pierwsze uznanie
W 1921 roku życie Klementyny nabrało nowego rozpędu: wyszła za mąż za poznańskiego pisarza Leona Śliwińskiego, literata i entuzjastę, którego twórczość oddawała ducha epoki. Małżeństwo nie tylko dało jej nowe nazwisko, ale stało się też trampoliną do aktywnego udziału w ruchu motoryzacyjnym. W styczniu 1924 roku Klementyna złożyła wniosek o przyjęcie do Wielkopolskiego Klubu Automobilistów i Motocyklistów — i została jego pierwszą członkinią! Jej entuzjazm zainspirował zarząd do zmiany nazwy na Automobilklub Wielkopolski, aby podkreślić inkluzywność. Klementyna aktywnie propagowała automobilizm wśród kobiet, organizując wykłady i pokazy, przekonując współczesne, że kierownica nie jest męską prerogatywą.
„Automobil daje wolność przestrzeni i smak zwycięstwa”, pisała w artykułach dla lokalnej prasy.
Talent biznesowy Klementyny objawił się błyskawicznie. W latach 20. otworzyła w Poznaniu salon niemieckich samochodów NAG, a następnie showroom czeskich „Prag” na placu Wolności. Nie tylko sprzedawała tam auta, ale tworzyła aurę glamouru: prezentowała modele o wyszukanym designie, zapraszała znane osobistości. W latach 1931–1932, podczas tournée śpiewaka Jana Kiepury w Poznaniu, Klementyna pożyczyła mu „Pragę Grand” z szoferem — gest, który stał się legendarny w kręgach elit. Zamówiła nawet film reklamowy o właścicielach „Prag”, w którym gwiazdy pozowały za kierownicą. Równie ambitny był jej projekt z 1922 roku: uzyskawszy koncesję, Klementyna uruchomiła pod firmą „Poznańskie Autobusy T.A.” pierwsze regularne linie autobusowe w Poznaniu. Były to pierwsze podmiejskie trasy, łączące centrum z peryferiami, rewolucjonizując transport i czyniąc miasto bardziej mobilnym.
Gymkhana i przełom

Sportowa kariera Klementyny Śliwińskiej pełna była błyskotliwych zwycięstw i anegdot, które weszły do folkloru polskiego autosportu. Jej debiut miał miejsce 17 czerwca 1926 roku na I Rajdzie Pań — rajdzie kobiecym z Warszawy do Łomży i z powrotem, 305 km po wyboistych drogach. Klementyna jechała na innowacyjnej „Tatrza” z chłodzeniem powietrznym — jednej z pierwszych na świecie — ale awaria mechaniczna pokrzyżowała jej plany. Nie załamała się jednak: od 1926 roku rywalizowała również z mężczyznami w gymkhanach — zawodach sprawnościowych. Gymkhana (znana też jako autogymkhana lub motogymkhana) to dyscyplina sportów motorowych, łącząca elementy slalomu, parkouru i time attack na niewielkim placu (zazwyczaj asfaltowanym parkingu lub zamkniętym torze). Kierowca startuje z miejsca i pokonuje trasę na czas. Kary naliczane są za potrącone pachołki (+1–2 sekundy), ominięte bramki czy wyjazd poza wyznaczone granice. Wygrywa ten, kto osiągnął najszybszy czysty czas (bez kar).
W czasach Klementyny ta dyscyplina obejmowała zabawne próby: podjechanie do pionowej linii, zapalenie lampki i zadzwonienie dzwonkiem, bez włączenia syreny; utrzymanie jajka na łyżce, szklanki wody lub nadmuchanej piłki, kierując jedną ręką na podnóżku.
Najtrudniejsze było wjechanie na kołyszącą się platformę, przypominającą wagę, i utrzymanie równowagi przez 5 sekund — za przekroczenie czasu naliczano punkty karne. W 1927 roku Klementyna wygrała poznańską gymkhanę, pokonując 19 rywali, w tym dwie kobiety.
Jej siostra Ojkumiła Falkowska, młodsza o 19 lat, również dołączyła do przygód. Razem błysnęły w 1930 roku na „Zjeździe nad Morze” — rajdzie turystycznym do Gdyni, którego celem było pokonanie maksymalnej liczby kilometrów w 72 godziny.

Klementyna i Ojkumiła manewrowały polskimi drogami, krążąc na północ, południe i wschód do Warszawy, zbierając pieczątki w posterunkach policji i na poczcie. Walcząc z wiatrem, ulewami i błotem, pokonały 2143 km na „Pradze Piccolo” z silnikiem 855 cm³ — i zdobyły pierwsze miejsce w kategorii najmniejszych silników. Zwycięstwo w klasyfikacji generalnej Jan Średnicki wywalczył różnicą zaledwie 20 km! Zdjęcie z molo w Gdyni uwieczniło ich triumf: Klementyna z siostrą obok majora Waldemara Ryfarowskiego i pułkownika Antoniego Chocieszyńskiego.
Najelegantsza automobilistka
Nie obyło się bez glamouru: 10 lipca 1929 roku na Powszechnej Wystawie Krajowej w Poznaniu Klementyna wzięła udział w „Konkurs d’Élégance” — konkursie piękności samochodów. Na tle 38 maszyn amerykańskich, czeskich, francuskich, niemieckich i włoskich marek, jej „Praga Piccolo” w kolorze kości słoniowej z czerwoną skórzaną tapicerką zabłysła. Ubrana w kreację z atelier Jadwigi Bonin, dwukrotnie objechała arenę przy aplauzie: „Pierwsza nagroda za piękno!” — wykrzyknęło jury, rzucając kwiaty. Na „Zjeździe Gwiaździstym do Poznania” 27 lipca 1929 roku, spośród 210 załóg (około 900 uczestników), zajęła drugie miejsce wśród kobiet. Z kolei „Rajd Papierowy” lub „Pogoń za Lisem” — gra w ściganie „lisa” po papierowych śladach — w 1929 roku przyniósł jej szóste miejsce spośród 16 osób, które dotarły do mety.
Druga wojna światowa przerwała jej karierę: Poznań w ruinach, klub zniszczony. Po 1945 roku Klementyna nie wróciła do zawodów, ale jej pióro nie zamilkło. W latach 60. i 70. stała się publicystką motoryzacyjną, drukując wspomnienia w „Stolicy”, „Tygodniu”, „Motorze” i „Przekroju”. W „Kronice Miasta Poznania” z 1975 roku opisała rajdy jako „ekscytujące, ale niebezpieczne przygody, które wymagają przygotowania i wytrzymałości”.
„Raz zakosztowawszy prędkości i przestrzeni, stajesz się wiecznym entuzjastą”, filozofowała.
Klementyna zmarła 22 maja 1980 roku w Poznaniu, pochowana została na cmentarzu Junikowskim. Jej spuścizna — archiwa, zdjęcia i dokumenty — znajduje się w Muzeum Historii Miasta Poznania.
Dziś imię Klementyny Śliwińskiej jest godnie upamiętniane. W styczniu 2020 roku Rada Miasta Poznania nazwała skwer na Wildzie (u zbiegu Hetmańskiej, Traugutta i 28 Czerwca 1956) jej imieniem — „Dama za kierownicą”. Na Torze Poznań co roku odbywa się kobiecy rajd jej imienia, podczas którego współczesne panie automobilistki oddają hołd pionierce, która obaliła stereotypy. Klementyna Śliwińska to symbol epoki, kiedy samochód stał się skrzydłami wolności, a kobieta — jej pilotem. Jej historia przypomina: odwaga i pasja zwyciężają bariery czasu.